Główna >>

RSS

 

Cenzura Internetu znów podnosi łeb

2010-04-02   kategorie: nowości praca społeczeństwo

Ledwo udało się powstrzymać zapędy polskiego rządu do wprowadzenia cenzury Internetu, a już z analogiczną propozycją wychodzi Komisja Europejska, uzasadniając to - a jakże by inaczej! - walką z dziecięcą pornografią. Obok "walki z terroryzmem" to drugie z uniwersalnych, populistycznych uzasadnień-wytrychów, używanych do argumentowania chęci wprowadzenia dowolnie idiotycznych przepisów. No bo kto by nie chciał wprowadzenia przepisów "antypedofilskich" czy "antyterrorystycznych"? Pewnie tylko pedofil albo terrorysta...

Oczywiście Komisja Europejska nie ma zamiaru wdawać się w takie "drobnostki", jak np. to, kto miałby sfinansować niemały przecież koszt budowy infrastruktury umożliwiającej takie cenzurowanie (jeżeli już nawet pominąć wszelkie argumenty odnoszące się do wolności słowa itd. - bo skoro ktoś odwołuje się do motywu "pornografii dziecięcej", to właśnie po to, aby takie argumenty z góry odrzucić). Z ich punktu widzenia to przecież nieważne - na pewno nie politycy i nie unijni urzędnicy za to zapłacą, więc reszta nie gra roli. Ot, zadekretują i macie wykonać...

Gdybyśmy żyli w Chinach, Korei Północnej czy na Kubie, rozumiałbym takie totalitarne zapędy władz. Ale nieodmiennie dziwi mnie - a zarazem budzi zrozumiały opór - coraz silniejsza tendencja władz do kontrolowania obywateli i ograniczania ich praw w państwach rzekomo demokratycznych. Oczywiście wszystko pod płaszczykiem dbałości o bezpieczeństwo, itd. itp. Cóż, można tylko po raz kolejny przypomnieć słynne słowa Beniamina Franklina: "Ludzie, którzy dla tymczasowego bezpieczeństwa rezygnują z podstawowej wolności, nie zasługują ani na bezpieczeństwo, ani na wolność." Każdy polityk powinien to sobie powtarzać codziennie rano i wieczorem, jak modlitwę...

komentarze (0) >>>