Główna >>

RSS

 

Szanowny rządzie, Internet to nie telewizja!

2011-03-14   kategorie: nowości praca społeczeństwo

Polski rząd, do spółki z sejmem po raz kolejny dały popis całkowitego dyletanctwa w rządzeniu. Totalnie absurdalna nowelizacja ustawy medialnej próbuje traktować Internet jak telewizję narzucając "dostawcom usług medialnych" (czyli mówiąc po ludzku - serwisom prezentującym materiały wideo) w Internecie mnóstwo absurdalnych obowiązków: począwszy od obowiązku rejestracji w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji (czyli de facto uzyskania czegoś w rodzaju internetowego odpowiednika koncesji telewizyjnej), poprzez rozliczanie się z ilości nadawanych reklam, przeznaczanie minimum 15% "zawartości katalogu" na "audycje europejskie", a 10% na "audycje wytworzone pierwotnie w języku polskim", aż po całkowicie nierealizowalne technicznie wymogi, takie jak stosowanie zabezpieczeń uniemożliwiających małoletnim dostęp (!) do materiałów "zagrażających fizycznemu, psychicznemu lub moralnemu rozwojowi małoletnich" - pomijając już fakt, że nie wiadomo na jakiej podstawie można stwierdzić czy dany materiał "zagraża rozwojowi małoletniego", to nie da się przecież sprawdzić, czy osoba korzystająca z serwisu jest małoletnia!

W dodatku wszystkie te absurdalne ograniczenia odnoszą się do "dostawców usług medialnych" mających siedzibę w Polsce. Zagraniczne serwisy, takie jak np. Youtube, nie są w ogóle zasięgiem działania ustawy objęte i mogą, tak jak dotychczas funkcjonować bez przeszkód. Czemu zatem w zamyśle pomysłodawców ma służyć taka regulacja?

O szkodliwości proponowanej ustawy głośno było od dawna. I znowu - jak w przypadku innych podobnie partackich pomysłów (np. ustawa "hazardowa" czy "dopalaczowa") rząd "przepycha" ja przez sejm w ekspresowym tempie, kompletnie ignorując konsultacje społeczne. Dlaczego? Bo ktoś wpływowy narobił wielkiego szumu, że "trzeba coś z tym zrobić"? Czy można za kompetentny uznać rząd, który poddaje się manipulacji sloganami?

Trudno nawet autorów tej ustawy posądzać o złą wolę. Jest ona tak absurdalna, tak partacka i nieprzystająca do rzeczywistości, że może być tylko efektem kompletnej nieznajomości tej ostatniej. Wydawałoby się, że po tylu latach obecności - a nawet można byłoby powiedzieć, wszechobecności - Internetu w życiu publicznym, politycy zyskali chociaż trochę elementarnego pojęcia o tym, jak ten cały Internet działa, jak tworzone i publikowane są w nim treści. Niestety - oni nadal wyobrażają sobie Internet na wzór telewizji z tysiącami kanałów i próbują regulować ten wyobrażony "telewizyjny" Internet środkami odpowiednimi dla telewizji. Panowie i panie, obudźcie się! Internet to nie telewizja i wasze pomysły mają się do niego nijak! Zacznijcie wreszcie żyć w rzeczywistości, zamiast w swoich wyobrażeniach!

komentarze (0) >>>