Główna >>

RSS

 

Alea ACTA est

2012-01-26   kategorie: nowości praca kultura społeczeństwo

No i podpisali. Jak zresztą można było się spodziewać. 15 tysięcy demonstrantów w Krakowie, po kilka tysięcy w kilkudziesięciu innych miastach - to zdaniem rządu "nie są masowe protesty" (cytat z wypowiedzi Grzegorza Schetyny), z którymi warto się liczyć. Premier już wcześniej jasno dał do zrozumienia, że nie będzie liczył się z protestami i tak czy siak przeforsuje podpisanie umowy. Całą sprawę świetnie podsumował Dziennik Internautów w tym artykule.

Minister kultury Bohdan Zdrojewski tłumaczy, że "ludzie nie rozumieją prawa i dlatego reagują emocjonalnie". Skoro nie rozumieją, to należy im wytłumaczyć tak, żeby zrozumieli. Ale PRZED podpisaniem dokumentu, a nie PO. Jednym z haseł wykrzykiwanych na wczorajszej demonstracji było "nie rozumiesz - nie podpisuj". To hasło należy potraktować szeroko, w odniesieniu do całego narodu: skoro naród - zdaniem rządu - nie rozumie, to reprezentanci tego narodu nie powinni nic podpisywać, dopóki naród nie zrozumie.

Tymczasem polskie władze wymyśliły sobie dość specyficzny sposób postępowania w tej sprawie, analogiczny do zasady rodem z filmów gangsterskich "najpierw strzelam, a potem zadaję pytania" - najpierw podpiszemy, a potem będziemy wyjaśniać. Tak jakby doświadczenie życiowe nie uczyło, ze wyjaśnianie czegokolwiek po podpisaniu to już musztarda po obiedzie.

W całej tej sprawie bardzo dziwi też postawa mediów. Szacuje się, że we wczorajszych protestach w całej Polsce brało udział łącznie około 50 tysięcy osób. Demonstracji na taką skalę jeszcze chyba w Polsce nie było od czasów "Solidarności". Zazwyczaj media na wszelkie demonstracje rzucają się jak sępy, bo to dla nich atrakcyjny temat. Gdy odbywały się demonstracje w innych sprawach, media były pełne wiadomości o tym, nawet gdy demonstrowało 100 osób. Tymczasem tutaj na ulice wychodzą ogromne tłumy, i to w całym kraju równocześnie - należałoby się spodziewać że będzie to główny news w mediach i informacje o tym będą widoczne wszędzie. I to niezależnie od tego, czego dotyczą demonstracje i czy są słuszne, czy nie. Dotychczas zwykle tak było. A tymczasem w tym przypadku cicho, sza - media milczą, a jeżeli już pojawiają się informacje o demonstracjach przeciw ACTA, to zdominowane przez rozróbę, którą urządziło w Kielcach 100 uczestników demonstracji po jej zakończeniu... Premier Tusk pewnie nawet nie wie, że były jakiekolwiek demonstracje, a jeżeli coś dotarło do jego uszu, to pewnie wydaje mu się, że protestowało właśnie coś około 100 osób - bo o czym innym może się dowiedzieć z mediów?

W mojej opinii jednak wczorajsze demonstracje pokazały coś istotnego - mianowicie to, że pewna bariera społecznej tolerancji dla poczynań polityków została przekroczona. Zaszła pewna nieodwracalna zmiana i u sporej części obywateli Tusk, jego rząd i jego partia nieodwracalnie stracili poparcie. I może sobie pani Paradowska z "Polityki" twierdzić, że tak naprawdę nic się nie stało, bo przecież Platforma straciła w sondażach tylko dwa punkty, złoty się wzmocnił, wskaźniki gospodarcze są zupełnie przyzwoite, a i kryzys mniej straszny niżby się to wydawało, i że "politycznymi emocjami" żyją głównie media, a czym innym żyją "zwykli obywatele, którzy nie czują zagrożenia wolności internetu" (to znaczy, że kto wyszedł wczoraj na ulice? To nie byli zwykli obywatele, tylko 15 tysięcy pracowników mediów? Którzy na dodatek nic nie napisali o tym proteście? Kupy się to nie trzyma, pani "komentatorko polityczna"!) - to ta pani chyba straciła kontakt z polską rzeczywistością i żyje głównie światem mediów, mając przed oczami tylko słupki, liczby i sondaże. A chyba więcej racji ma jednak europoseł Ryszard Czarnecki (chociaż z PiS, a więc formacji, która w europarlamencie głosowała za ACTA, to jednak twierdzi iż sam się wyłamał i za ACTA nie głosował) twierdząc, że wczorajsze wydarzenia mogą być początkiem "polskiej wiosny ludów".

Tymczasem na jaw wychodzą coraz pikantniejsze szczegóły dotyczące trybu prac nad ACTA, jak chociażby naciski ze strony USA, aby umowy z nikim nie konsultować. Ładna mi demokracja...

komentarze (5) >>>