Główna >>

RSS

 

Bękarty wojny

2012-06-09   kategorie: kultura

Po długim czasie od ukazania się tego filmu wreszcie go obejrzałem. W "kolejce" filmów do obejrzenia miałem go już od dawna, ale że twórczość Quentina Tarantino raczej mi średnio podchodzi ("Kill Billa" obejrzałem nawet z przyjemnością, jako miłośnik wszelkich ekranowych postaci kobiet, które potrafią bić i kopać :), ale inne jego filmy jakoś mnie nie przekonują), to specjalnie się do tego nie paliłem. W końcu jednak wczoraj stwierdziłem, że chyba jestem w odpowiednim nastroju na pana T. i urządziłem sobie seans. I muszę powiedzieć, ze byłem miło zaskoczony - nie spodziewałem się po Tarantino aż tak dobrego filmu. Jest on zazwyczaj twórcą kina czysto rozrywkowego, niezwykle sprawnym opowiadaczem niezwykle zagmatwanych sensacyjnych historii, a tu wyszedł poza tę swoją normę w stronę prawdziwego artyzmu. Wątek spalenia kina przez Shoshannę jest jakby z innej bajki; ma w sobie jakieś podniosłe, tragiczne piękno. I jak dla mnie zdecydowanie plasuje ten film na znacznie "wyższej półce" niż cała reszta twórczości Tarantino.

komentarze (0) >>>