Główna >>

RSS
Nie idźmy na tę wojnę! To nie nasza wojna!

 

Konopie naszym ratunkiem???

2017-05-17   kategorie: społeczeństwo

Sprawy legalizacji marihuany nigdy dotąd nie traktowałem jako szczególnie ważnej kwestii społecznej (aczkolwiek postulat popieram i nie widzę powodów, dla których miałaby ona być nielegalna), a ruchy społeczne i demonstracje walczące o jej legalizację nie wydawały mi się czymś poważnym - ot, taki społeczno-polityczny folklor. Wydawało mi się, że Polska ma tyle ważniejszych problemów, że kwestia dostępu do legalnej marihuany jest sprawą absolutnie marginalną, zwłaszcza, że przecież bez tej substancji znakomicie można się w życiu obejść (podobnie jak bez papierosów, alkoholu i innych narkotyków).

Im więcej jednak przyglądam się polskiej rzeczywistości, im dłużej obserwuję to, ile napięcia, wrogości, frustracji jest w ludziach dookoła, jak bardzo pełni są agresji, skoncentrowani tylko na "ja, mnie, moje", kompletnie zamknięci na innych, na dyskusję, niezdolni do jakichkolwiek działań mających służyć dobru wspólnemu (co najwyżej są w stanie łączyć się w grupy oparte na bazie wrogości do innych grup i w ramach tych grup walczyć o grupowe "ja, mnie, moje") - zaczyna mi się wydawać, że jedyną szansą dla Polaków, aby wyrwali się z tej matni, jest solidne "zajaranie".

W 2011 roku rozgoryczony polską rzeczywistością Ernest Bryll dodał do nowej wersji swojego słynnego spektaklu "Kolęda nocka" gorzkie słowa charakteryzujące stan umysłu Polaków (już wstawiałem tutaj ten fragment - zob. poniżej), które wciąż pozostają aktualne. Napięcia, frustracje, wrogość, które obserwujemy dookoła, mają oczywiście także swoje obiektywne, wynikłe ze społecznych i ekonomicznych realiów, przyczyny, ale - uzewnętrzniane na każdym kroku - same również przyczyniają się jeszcze do powiększania tych problemów i wywołują analogiczne negatywne stany umysłu u innych. Umysły Polaków zaplątały się w jakieś błędne koło, z którego bez sporej dawki rozluźniającej i relaksującej substancji, o której tu mowa, nie ma chyba wyjścia...

Dlatego wydaje się, że przyszła chyba pora na to, aby każdy, komu na sercu leży dobro tego miejsca na Ziemi i zamieszkujących go ludzi, wspierał ruchy dążące do legalizacji marihuany. Bo być może w niej właśnie leży szansa (nie chcę pesymistycznie stwierdzić, że jedyna) ratunku dla Polski...?

Marsz Wyzwolenia Konopi w Krakowie w najbliższą sobotę.

komentarze (0) >>>