Główna >>

RSS

 

Z dwojga złego..., czyli dlaczego jednak Majchrowski

2018-10-31   kategorie: nowości prywatne społeczeństwo

Prezydenta Krakowa, Jacka Majchrowskiego, nie uważam za dobrego prezydenta - dawałem temu wyraz niejednokrotnie. W pierwszej turze obecnych wyborów nie głosowałem, ponieważ moim zdaniem żadnych sensownych kandydatów na ten urząd do wyboru nie było.

Jednak w obliczu wyboru między Majchrowskim a jego kontrkandydatką - panią Wassermann - niewykluczone, że jednak w drugiej turze zdecyduję się pójść do wyborów i oddać głos na obecnego prezydenta, choć go ani nie lubię, ani nie cenię.

Dlaczego tak? Otóż w porównaniu z panią Wassermann Majchrowski ma dwie niezaprzeczalne zalety. Po pierwsze, co by o nim nie mówić, jest jednak prezydentem samodzielnym i realizuje w Krakowie swoją własną politykę, choć jej jakość oceniać można różnie.

W przypadku pani Wassermann o żadnej samodzielności mowy być nie może. Pani ta nie ma żadnego pomysłu na Kraków ani żadnej merytorycznej wiedzy o jego problemach - wyjąwszy stereotypy typu "zlikwidować korki" - czego dowodzi chociażby fakt, że w tych wyborach nie zaprezentowała w ogóle żadnego programu (zresztą jak większość kandydatów - o przygotowanie jakiegokolwiek programu pokusili się jedynie Majchrowski i Gibała). Program taki nie jest jej jednak do niczego potrzebny, ponieważ nie zamierza realizować żadnej własnej polityki - ma być jedynie emisariuszką partii rządzącej, wprowadzającą w życie w Krakowie decyzje podjęte przez tę partię. A w jaki sposób ta partia podejmuje decyzje, najlepiej obrazuje chociażby obecne zamieszanie związane z planowanym dniem wolnym 12 listopada - krótko mówiąc jest to totalna amatorszczyzna, bałagan, prymat ideologii nad zdrowym rozsądkiem i działanie według własnych urojeń i "widzimisię". Nie chcę w Krakowie prezydenta - emisariusza, który taki styl zarządzania będzie realizował.

Po drugie zaś - co poniekąd wynika z pierwszego - jako że Majchrowski rządzi Krakowem już wiele lat, krakowscy aktywiści obywatelscy zdążyli się przez ten czas nauczyć, w jaki sposób z nim walczyć :), i jak wpływać na to, aby jednak uzyskać takie czy inne potrzebne i korzystne dla mieszkańców decyzje. Znów, trudno sobie wyobrazić jakiekolwiek sensowne negocjacje czy próby wywierania wpływu na panią Wassermann, bo jak można dyskutować z ręką, wykonującą polecenia głowy? Pani Wassermann - w razie wyboru jej na prezydenta - będzie właśnie taką ręką. A z rezydującą w Warszawie "głową" też nie da się podyskutować, bo ona wie najlepiej, jak ma być. Ma być tak, bo tak powiedzieliśmy - "nikt nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne".

Dlatego - chociaż z ciężkim sercem - jednak Majchrowski...

komentarze (0) >>>