Główna >>

RSS

 

Mądrość krakowskich urzędników kontratakuje

2021-08-25, zmodyfikowana: 2021-09-28   kategorie: nowości prywatne rower

Wiadomo o tym od paru tygodni i miałem już wtedy o tym napisać, ale chyba byłem zbyt zły, żeby jakoś rozsądnie to ująć w słowa. A dzisiaj pojawiła się grafika, która wręcz idealnie podsumowuje całą sprawę, więc znalazł się pretekst, aby napisać...

Z jakiś rok temu, w środku pandemii, władze Krakowa podjęły kilka zaskakująco jak na nie mądrych decyzji, zmierzających w kierunku odwrócenia - choć trochę - swojej "odwiecznej" polityki, polegającej na organizowaniu całej infrastruktury drogowo-komunikacyjnej w mieście wyłącznie "pod" potrzeby kierowców samochodów, z całkowitym ignorowaniem lub co najwyżej marginalnym uwzględnieniem innych uczestników ruchu, jak np. rowerzystów. W ubiegłym roku miasto zdecydowało się wprowadzić kilka "odważnych" w tym kontekście rozwiązań, odbierających nieco miejsca samochodom w różnych miejscach w obrębie centrum miasta i tworząc tam rozwiązania przyjaźniejsze dla rowerzystów.

W ramach tych zmian powstał między innymi ciąg łączący rowerowo Rondo Grunwaldzkie na prawym brzegu Wisły (które jest dobrze skomunikowane rowerowo z osiedlami na południowym zachodzie Krakowa) z Rondem Grzegórzeckim, od którego z kolei wiedzie droga rowerowa do Nowej Huty przez Aleję Pokoju (omawiany odcinek można zobaczyć na tej mapie; łatwo dostrzec jego dość kluczowy charakter, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że alternatywna trasa wiodąca bulwarami Wisły jest obecnie częściowo nieprzejezdna, z powodu remontu mostu kolejowego). W skład tego ciągu wchodziły drogi rowerowe po obydwu stronach Mostu Grunwaldzkiego (jedną z nich teraz miasto również zlikwidowało, ale to mniejszy problem; dawało się tam stosunkowo łatwo jeździć także przed ich powstaniem, korzystając z dróg wyznaczonych na części chodnika), pasy rowerowe na ul. Dietla i wreszcie droga rowerowa w ul. Grzegórzeckiej, na odcinku od skrzyżowania z ul. Starowiślną do wspomnianego Ronda Grzegórzeckiego.

Przed powstaniem infrastruktury rowerowej cały ten ciąg był bardzo "antyrowerowy"; wąski, z dość dużym ruchem samochodowym i niewielką (a na ul. Grzegórzeckiej żadną) możliwością wyprzedzenia rowerzysty przez samochód. Jazda po chodnikach również nie wchodziła w grę (abstrahując już od jej nielegalności), gdyż są one również wąskie, ze sporym ruchem pieszych i częściowo zastawione przez zaparkowane samochody. Praktycznie nikt zatem rowerem na te ulice się nie zapuszczał, bojąc się o swoje bezpieczeństwo. Po zmianach "otworzyły" się one dla szybkiego i wręcz komfortowego przejazdu z południowo-zachodniej części Krakowa do jego części północno-wschodniej, czyli Nowej Huty. Okoliczności życiowe sprawiły, że w ostatnich miesiącach często musiałem się przemieszczać tą drogą i mogłem zarówno doświadczyć wygody jazdy nią, jak i zobaczyć na własne oczy liczbę korzystających z niej rowerzystów.

I oto osiągnięty w ten sposób sukces miasto chce zniszczyć, likwidując - całkowicie wbrew uzyskanym efektom - najbardziej krytyczny element tego ciągu, czyli wspomnianą drogę rowerową w ul. Grzegórzeckiej, powracając do poprzedniej organizacji ruchu na tej ulicy w postaci absolutnie antyrowerowego "samochodowego ścieku". Cały ciąg traci zatem przejezdność i mocno traci na znaczeniu. Decyzja absurdalna i nie podbudowana żadnymi racjonalnymi argumentami, poza wróżeniem z fusów o tym, że wzrośnie ruch samochodowy "w związku z powrotem do nauki stacjonarnej lub hybrydowej w szkołach i uczelniach". Decyzja tym bardziej absurdalna, że tą drogą rowerową Kraków chwali się w swoim wniosku konkursowym o tytuł Zielonej Stolicy Europy, oraz wobec faktu, że w 2009 Kraków jako jedno z trzech polskich miast podpisał Kartę Brukselską, w której zobowiązał się do wprowadzania zmian promujących transport rowerowy w mieście, mających doprowadzić do zwiększenia udziału komunikacji rowerowej w ruchu miejskim do 15% w 2020 roku. Cel ten nie został dotąd osiągnięty, a miasto już wdraża rozwiązania, które zniechęcą do ruchu rowerowego zamiast go promować i spowodują jego spadek zamiast wzrostu.

Ale cóż, taka jest krętymi drogami chodząca "mądrość" krakowskich urzędników...

Update:15 września - zgodnie z zapowiedziami - drogę dla rowerów zlikwidowano (nie wiadomo właściwie dlaczego początkowy termin 1 września miasto przedłużyło do 15; być może wiązało się to z faktem, że nowa data przypadała już po rozstrzygnięciu wspomnianego konkursu). Dzisiaj - 28 września - pojawiła się informacja, że jednak "nie będzie ona zlikwidowana", czyli - skoro likwidacja już stała się faktem - oznacza to, że zostanie odtworzona. Bawią się w najlepsze. Co oni mają w głowach...?

komentarze (0) >>>