Główna >>

RSS

 

Jestem zaszokowany

2021-04-01   kategorie: prywatne praca

Spora część polskiego komentariatu internetowego - zwłaszcza akademickiego - "żyje" ostatnio naśmiewaniem się z artykułu "naukowego" o marsjańskim kalendarzu liturgicznym, osadzając to w kontekście niedawnych decyzji ministra Czarnka, zmieniających punktację czasopism naukowych na korzyść czasopism zajmujących się teologią właśnie (mimo że artykuł jest z 2015 roku). Mój umysł zarejestrował tę sprawę gdzieś mimochodem, jako zupełnie poboczną, i szczególnie mnie ona nie obchodziła - do chwili kiedy dzisiaj zupełnym przypadkiem i przy całkowicie innej okazji wpadła mi w oko pierwsza strona tego artykułu - a na niej nazwisko autora. Nazwisko mojego kolegi ze studiów, którego dobrze kojarzę, informatyka, z którym potem niejednokrotnie miałem okazję się zetknąć przy okazji pracy zawodowej. Dyskusje, które przy tej okazji od czasu do czasu mieliśmy okazję prowadzić, pamiętam jako całkiem rozsądne i rzeczowe, choć często mieliśmy diametralnie przeciwne zdanie co do stosowanych rozwiązań software'owych (on miał zdecydowanie podejście "korporacyjne" - całość oprogramowania od jednego, komercyjnego producenta, stosowana dokładnie według jego schematów, zaleceń i typowych rozwiązań, ja - raczej "radosna twórczość", składanie oprogramowania z różnych "klocków" wedle potrzeb i integrowanie ich we własnym zakresie; on był zwolennikiem Windows, ja Linuxa; on był za maksymalnym ograniczaniem uprawnień użytkowników w sieci komputerowej, ja za dawaniem im jak największej swobody na tyle, na ile pozwalają na to wymogi bezpieczeństwa; i tak dalej...). Nigdy jednak nie przypuszczałbym, że jego dalsza droga potoczy się w taki sposób, że zacznie "na poważnie" zajmować się bajkami i zostanie... doktorem teologii.

Nie wiem nawet co możnaby tu więcej powiedzieć - jak napisałem w tytule, po przeczytaniu nazwiska autora tego artykułu jeszcze jestem w lekkim szoku. Ludzie głupieją na najmniej przewidywalne sposoby... :(

komentarze (0) >>>