Najnowsze wpisy ⇓

Kim jestem? Nie wiem... Ale o tym to więcej w innym miejscu...

To "nie wiem" przybiera jednak pewną konkretną formę, i o tej właśnie mojej formie być może chcesz się czegoś więcej dowiedzieć... :)

Na początek moją charakterystykę w pigułce można wyczytać z mojego Geek Code:
(jeżeli nie wiesz, jak to odczytać, pod tym odsyłaczem masz opis - a jeżeli jesteś zbyt leniwy/a, aby zrobić to samodzielnie, tu znajdziesz wersję automatycznie zdekodowaną ;))

-----BEGIN GEEK CODE BLOCK-----
Version: 3.12
GCS/IT/O d-(+)? s++: a++ C++$ US++++ P++(+++) L++(+++) E- W++
N+(++) o(--) K- w(---) O(-) M?>+ V PS+ PE Y+ PGP+ t(-) 5? X
R>+ tv--() b+>+++ DI D- G e+++ h+> r++ y+@
------END GEEK CODE BLOCK------

Uwaga: na moich stronach wszystkie odsyłacze wewnętrzne (czyli do innych moich stron) są ciemnoróżowe, a zewnętrzne - brązowe (tak jak ten powyżej). Wszystkie odsyłacze zewnętrzne otwierają się w nowych okienkach - niektórzy tego nie lubią, ale dla mnie ma to swoją logikę: nie przerywając głównego toku opowieści, "drugą ręką" sięgasz gdzieś indziej po pomocnicze informacje - dlatego nowe okienko.

Kategorii N w powyższym kodzie należy się pewien komentarz: otóż grupy dyskusyjne Usenetu w dzisiejszym Internecie tak mocno straciły na znaczeniu i stały się usługą tak marginalną w porównaniu do różnego rodzaju forów dyskusyjnych opartych o WWW, że obecnie rozsądne wydaje się traktowanie tej kategorii rozszerzająco, jako obejmującej wszelkie tego typu fora i serwisy, a nie tylko stricte Usenet. Taką interpretację też miałem na myśli zapisując tę kategorię - a w szczególności jeden serwis, na którym do niedawna spędzałem zdecydowanie zbyt wiele czasu i "zjadał" mi on go w podobnym stopniu jak kiedyś czynił to Usenet... ;)

(Niestety, to co zawsze było dla mnie najatrakcyjniejszą stroną tego serwisu i jego siłą - to, że można było tam spotkać ludzi o otwartych, niezależnych i - przede wszystkim - własnych poglądach, ludzi otwartych na dyskusję, z którymi można było rzeczowo i kulturalnie porozmawiać na różne tematy - znikło z niego niemal całkowicie w ostatnich miesiącach 2015 roku, przez co prawie zupełnie przestałem go odwiedzać. Obecnie jest to bowiem niemal monotematyczny stos wiadomości i komentarzy, a tym wspólnym tematem jest nienawiść do islamu, imigrantów i "lewaków", którzy rzekomo owym islamem i imigrantami pragną nas "uszczęśliwić". Brak też już tam praktycznie jakiejkolwiek dyskusji: wypowiedzi są płytkie, agresywne, bardzo emocjonalne i przeważnie pozbawione jakiejkolwiek argumentacji, a wyrażając inne od "powszechnie obowiązującego" zdanie można się narazić jedynie na atak i wyzwiska. Jasne chyba więc, że przebywanie tam straciło jakikolwiek sens. Skądinąd, szkoda tego, co się stało z kiedyś jednym z najciekawszych miejsc w polskim Internecie... :()

Gdyby geek code powstawał dzisiaj, to oprócz kategorii t, 5 (ta to już chyba jest trochę przestarzała...) i X z pewnością znalazłaby się w nim jeszcze jedna kategoria "filmowa" - nazwijmy ją LO. W tej kategorii określiłbym się jako LO++ (chociaż nie wiem, jak wyglądałaby pełna skala ;-)). Więcej możesz poczytać na stronie Kultura.

Wadą geek code jest to, że można w nim określić pożądany przez nas kierunek przyszłych zmian, ale nie można zawrzeć historii stanów poprzednich; a czasami by się to przydało. W moim kodzie kilkakrotnie zachodziły pewne dość istotne zmiany, tak więc tu zamieszczam poprzednie wersje - pierwsza była aktualna mniej więcej do 2008 roku, druga do 2010, trzecia do 2012, ostatnia zaś jest wynikiem zmiany, która całkiem niedawno dokonała się po prostu z powodu samego upływu czasu :).

 
A teraz może trochę bardziej "po ludzku" ;-)

Mówiąc po ludzku, wiele lat żyłem w bardzo męczącej dla mnie (i nie tylko dla mnie) sytuacji, którą udało mi się szczęśliwie zakończyć. Kilka lat temu wyprowadziłem się z domu, od żony i dzieci (już prawie dorosłych, jakby się ktoś pytał ;)) do oddzielnego mieszkania, gdzie mieszkam tylko sam ze sobą. Niestety, nie zawsze człowiek podejmuje w życiu właściwe decyzje i czasami dopiero poniewczasie orientuje się, jak bardzo się pomylił. Moja podjęta kiedyś decyzja o założeniu rodziny była niewątpliwie tą złą. W każdym razie nie z tą osobą i nie na tym etapie życia, na jakim się wówczas znajdowałem. Moja potrzeba niezależności i sposób życia (o czym trochę więcej poniżej) powodowały, że żyjąc w stadzie ciągle się z kimś "zderzałem" - i nie było to ani dla mnie, ani dla tych osób przyjemne...

To nie znaczy oczywiście, że jestem jakimś odludkiem, który stroni od kontaktów z innymi ludźmi. Wręcz przeciwnie, bardzo ich potrzebuję, ale tylko w takim zakresie, w jakim to odpowiada obu stronom - z wzajemnym respektowaniem swojej indywidualności, bez próby "urobienia" drugiej osoby na swój obraz i podobieństwo i bez ingerowania na siłę w to, co druga osoba uważa za istotne dla swojego życia i w żaden sposób zmienić ani zrezygnować z tego bez krzywdy dla siebie (a przez to i dla innych) nie może... Wydaje mi się jednak, że spotkanie osób, które w ten właśnie sposób podchodzą do utrzymywania kontaktów, nie jest rzeczą łatwą. Wszystko jednak wskazuje na to, że chyba udało mi się - wreszcie, po długim czasie ;) - przynajmniej jedną taką osobę znaleźć, co niezmiernie mnie cieszy :)

Mam 52 lata i jeszcze nie tak dawno temu, może z jakieś pięć-sześć lat, uważałem, że psychicznie to raczej bliżej mi do trzydziestki :). Moje patrzenie na świat chyba najbliższe było ludziom w tym wieku i chyba najłatwiej było mi się z nimi porozumieć. Mam wrażenie, że przez te kilka lat ja się niezbyt zmieniłem, ale oni się zmienili. Dziś już - co ze smutkiem zauważam :( - prawie nie ma ludzi, z którymi mógłbym znaleźć wspólny język, czy to młodych, czy starych. Większość ludzi zdaje się żyć głównie płytkimi, powierzchownymi wrażeniami i/lub usztywnionymi, stereotypowymi "jedynie słusznymi poglądami na wszystko" - jedno i drugie w równym stopniu wyklucza jakąkolwiek refleksję nad sobą, życiem, światem... A takich właśnie ludzi szukam i cenię. Gdzieś w tłumie kryją się nieliczni tacy, ale wydaje się, że kryją się coraz bardziej i coraz trudniej ich odnaleźć. Tacy, którzy nie zrezygnowali z prób znalezienia odpowiedzi na pytanie o istotę swojego życia :)

Chyba trochę udało mi się dowiedzieć, jaka ta istota życia jest :), choć nie potrafię tego wyrazić słowami - bo nikt nie potrafi ;), gdyż jest to poza możliwościami języka :). Wiadomo jednak mniej więcej, którędy dążyć do celu, i podróż tą drogą jest chyba najcenniejszą rzeczą, o którą chodzi w życiu... Nieco więcej na ten temat (choć na razie niewiele więcej) jest na stronie Czysta Kraina.

Już wiesz, że "robię w komputerach" ;-). Chociaż z wykształcenia jestem fizykiem. A tak w ogóle to chciałem być artystą fotografikiem, mnichem buddyjskim albo realizatorem dźwięku lub obrazu w radiu czy telewizji. Tym ostatnim zresztą czasami bywam, bo zdarza mi się realizować transmisje wideo przez Internet. Byłem też dość długo dziennikarzem, a czym jeszcze być może będę się zajmować w przyszłości, tego sam nie wiem... Interesuje mnie mnóstwo spraw i chciałbym robić mnóstwo rzeczy, tylko czas i inne warunki nie pozwalają... Na pewno jednak wiem, że czymkolwiek się nie zajmę, będzie to w taki czy inny sposób związane z tworzeniem czegoś, bo to właśnie - tworzenie - jest moją prawdziwą pasją...

Prócz tego - a może nawet przede wszystkim - jedną z najważniejszych rzeczy w moim życiu jest muzyka, której poświęciłem osobną stronę. Jestem też zawziętym zwolennikiem jazdy na rowerze. Uwielbiam dobrą herbatę i czekoladę - to dwa moje nałogi, bez których trudno mi na co dzień funkcjonować... Poza tym jestem powolny, dokładny, dlatego aby coś zrobić potrzebuję ciszy, spokoju, zastanowienia... Źle się czuję w miejscach, gdzie dużo i szybko się dzieje, jest wiele ludzi i hałas - w takich warunkach mogę chyba tylko bawić się na dyskotece... ;-) Lubię też rano długo spać, za to mogę pracować do późnej nocy (zresztą wtedy najlepiej się pracuje, bo jest najspokojniej) - jestem typową "sową". Kiedy natomiast już nad czymś pracuję, nie cierpię rozpraszać się na inne sprawy, nie związane w danej chwili z głównym tematem. Zacząć jedno, skończyć; zacząć następne, skończyć; a nie wszystko naraz. Nie jestem komputerem z wieloprogramowym systemem operacyjnym, aby co chwilę przełączać się od zadania do zadania. Gdy zmusza się mnie do robienia kilku rzeczy naraz, złości mnie to do tego stopnia, że potem tracę całą energię i motywację do działania i dużo czasu upływa, zanim odzyskam ją znowu.

To wszystko ma coś wspólnego z tym, o czym możesz przeczytać w tym tekście... Warto również zerknąć na tę charakterystykę - wprawdzie nie mogę powiedzieć, aby we wszystkim ona do mnie pasowała, ale zarazem żaden z jej punktów nie jest mi zbyt odległy czy obcy... Może z wyjątkiem fragmentu dotyczącego jedzenia: w tym zakresie mam akurat gust bardzo tradycyjny, preferuję proste i najbardziej popularne polskie potrawy (żurek, rosół, ruskie pierogi...), chińszczyznę owszem lubię, ale ogólnie zamiłowania do egzotyki w kuchni nie mam. Pizza zaś to rzecz niejadalna... :-)

 
To chyba w tym miejscu tyle - wprawdzie ta strona ma tytuł "O mnie", ale przecież nie tylko ona o mnie opowiada; każda inna z moich stron mówi o czymś, co jest dla mnie ważne, a więc o jakiejś części mnie... Tak więc zapraszam dalej.

komentarze (2) >>>

Cuda się zdarzają... gdy są bardzo potrzebne :)

2014-08-17, zmodyfikowana: 2014-09-15

Niecały miesiąc temu byłem bardzo smutny... Od kiedy zetknąłem się z muzyką Kate Bush, a już w szczególności od kiedy obejrzałem zapis wideo z jej pierwszej - i jak dotąd jedynej w życiu - trasy konc ...

czytaj więcej >>>

Tertium datur!

2008-06-15

Tak ostatnio przyszło mi do głowy, że gdybym miał określić jakąś myśl przewodnią, motto, maksymę "patronującą" temu wszystkiemu, co tu piszę, to brzmiałaby ona właśnie tak ...

czytaj więcej >>>

 

Raport z oblężonego miasta

2016-07-28

Im dłużej trwają Światowe Dni Młodzieży, tym bardziej cała sytuacja zaczyna mi przypominać stary kabaretowy skecz, nie pamiętam już niestety czyj. Skecz przedstawiał sytuację, kiedy do drzwi pewnego m ...

czytaj więcej >>>

Przed ŚDM...

2016-07-19

Coraz bardziej zbliżają się Światowe Dni Młodzieży (w zasadzie dlaczego ta impreza się tak nazywa? Przecież nie jest adresowana do całej młodzieży, a tylko do tej jej części, która wyznaje religię kat ...

czytaj więcej >>>

Tak się bawią zenki ;)

2016-04-24

Jak ten czas leci... to już ponad miesiąc upłynął od kiedy byłem na Sangha Weekendzie stanowiącym zakończenie zimowego Kyol Che. Podczas tego radosnego wydarzenia zyskaliśmy nowego mistrza zen - Andrz ...

czytaj więcej >>>