Najnowsze wpisy ⇓

Rysunek medytującego smoka, który widzisz po lewej stronie, powstał dawno temu w Krakowskim Ośrodku Zen i jest jego nieoficjalnym logo ;-). Zamieściłem go tutaj, bo moim zdaniem znakomicie oddaje ducha zen - tradycji duchowej, do której chyba najbliżej mi jest ze wszystkich religii i para-religii.

Praktykę zen zacząłem - o ile dobrze pamiętam :) - mniej więcej 30 lat temu. Miałem w niej co prawda długą przerwę, którą wymusiła na mnie sytuacja życiowa :(, ale praktyka zen ma to do siebie, że jeśli ktoś raz rzetelnie i szczerze się w nią zaangażował, to prędzej czy później wróci ;). Tak też i ja wróciłem do regularnej praktyki, z czasem zacząłem prowadzić praktyki w Krakowskim Ośrodku, a od niedawna jestem nauczycielem Dharmy w Szkole Zen Kwan Um (tu możesz zobaczyć zdjęcia z ceremonii, na której otrzymałem tytuł nauczyciela Dharmy).

Cały czas planuję napisać na tej stronie więcej na temat zenu, ale póki co cały czas pozostaje to w sferze planów ;). Póki co zapraszam do posłuchania mowy, którą wygłaszałem na spotkaniu z mistrzynią zen Judy Roitman w marcu 2015 roku (jeszcze nie będąc nauczycielem Dharmy, ale mowa ta była ważnym elementem mojego treningu nauczyciela), a w której mówię nieco więcej o tej praktyce:

Jakiś czas temu odpowiadałem również dość obszernie na pytania dotyczące buddyzmu zen w wątku AMA (Ask Me Anything) w serwisie Wykop.pl, więc w oczekiwaniu na to, aż pojawi się tutaj więcej informacji na temat zenu, zachęcam do poczytania go...

Przy tej okazji (jak i innych) często pytano mnie, jak buddyzm przekłada się na życie codzienne, "co mi daje" czy też "co dzięki niemu można uzyskać" w codziennym życiu. Myślę, że bardzo dobrą odpowiedzią na te pytania może być tekst, który znalazłem na tablicy ogłoszeń w Krakowskim Ośrodku Zen - "Wskazówki Kyong Ho".

Te wskazówki, sformułowane przez żyjącego na przełomie XIX i XX wieku mistrza zen Kyong Ho, bardzo dobrze obrazują, na czym polega buddyjska postawa życiowa. Część wskazówek dotyczy stricte praktyki buddyjskiej, warto jednak zwrócić uwagę na te spośród nich, które mają uniwersalny, "ogólnożyciowy" charakter (a jest ich większość; wyróżniłem je w tekście nieco ciemniejszym kolorem czcionki :)) i "przymierzyć" je do najczęstszych obecnie postaw spotykanych wśród ludzi...

Nie sposób również tutaj nie przywołać książki, od której zaczęła się moja droga duchowa dawno temu. Jiddu Krishnamurti nie był buddystą, możnaby powiedzieć że wręcz przeciwnie - krytykował wszelkie zorganizowane religie, autorytety i twierdził że prawdziwej duchowości nie można od nikogo się nauczyć (w czym chyba miał rację - co nie znaczy, że nie należy przyjmować dobrych wskazówek...). Ale - choć może sam o tym nie wiedział - w istocie jego poglądy były bardzo zbliżone do tego, co mówi wielu buddyjskich nauczycieli. W czasach licealnych wpadło w moje ręce, wędrujące z rąk do rąk po szkole powielaczowe wydanie jego książki "Wolność od znanego". Pamiętam jakie niezwykłe wrażenie wtedy na mnie zrobiło - Krishnamurti nie bawi się w ceregiele, nie owija w bawełnę, tylko prostymi, dobitnymi słowami stawia pytania o najbardziej podstawowe prawdy w naszym życiu... Słowami, które - zdawało mi się - jakby ktoś wyjmował bezpośrednio z mojej głowy i przenosił na papier. Czytając "Wolność od znanego" na każdej stronie uświadamiałem sobie, że przecież ja zawsze tak właśnie myślałem i czułem; brakowało mi tylko słów, żeby to nazwać. Nie może być moim zdaniem większego dowodu na głęboką prawdziwość tego tekstu.

W tamtych czasach nie było edytorów tekstu ani skanerów; trudno było o dostęp nawet do zwykłego kserografu. Chcąc zachować sobie ten tekst, który dał mi tak wiele, pracowicie przefotografowałem go strona po stronie na mikrofilmie... :) Dopiero kilkanaście lat później udało mi się kupić "normalną", drukowaną wersję tej książki. I ogromnie się cieszę, że obecnie - ku pożytkowi wszystkich - "Wolność od znanego" znalazła się w Sieci i każdy ma szansę zapoznać się z otwierającym oczy oddziaływaniem tego tekstu...

komentarze (0) >>>

To nie tak z tym buddyzmem

2016-10-22

W ostatnim wydaniu "Dużego Formatu" "Gazety Wyborczej" ukazał się reportaż Urszuli Jabłońskiej o tajlandzkim naukowcu, który zamroził swoją śmiertelnie chorą córkę. Tekst ciekawy i może dla niektórych ...

czytaj więcej >>>

I jeszcze będzie o ŚDM...

2016-08-17

Przed i w trakcie trwania ŚDM napisałem trzy teksty na ten temat (tutaj, tutaj i tutaj) i myślałem, że już naprawdę będę mógł sobie dać spokój z tym tematem... Jednak opublikowany w "Gazecie Wyborczej ...

czytaj więcej >>>

Franciszku, wstań z kanapy!

2016-07-31, zmodyfikowana: 2016-08-01

Myślałem, że poprzednia notka będzie ostatnim tekstem, jaki napiszę na temat ŚDM. Miałem jednak okazję wysłuchać wczorajszego wystąpienia papieża Franciszka w Brzegach. Wystąpienia skądinąd bardzo słu ...

czytaj więcej >>>